wtorek, 5 listopada 2013

Zwykły obserwator


Tak więc zapytacie kim jestem? Szczerze powiedziawszy… jestem nikim. Ale chciałem opowiedzieć wam dwie całkowicie różne historie, które zdarzyły się w tym samym miejscu, a których ‘miałem zaszczyt’ być świadkiem. Może i nie miałem prawa ich widzieć, a już na pewno nie mam prawa ich opowiadać nikomu. Ale te dwie historie są idealnymi przykładami tego jakimi kłamstwami karmimy siebie nawzajem, a nawet przykładem tego, że potrafimy nawet z miłości zrobić materiał na kłamstwo.
Historie te zaczęły się na lotnisku. Właśnie czekałem na mój samolot do Francji, który (niestety) spóźniał się już dobre 2 godziny i naprawdę, nie sprawiało mi to radości. No, ale przynajmniej miałem co robić. Ludzie witający się i żegnający, unoszeni szczęściem pojawienia się ukochanej osoby, lub zabijani wiedzą, że tej osoby zaraz zabraknie, byli tak rozkosznie głupi i naiwni, że aż nie mogłem się nie uśmiechać gdy ich widziałem. Wierzyli, że na zawsze będą razem, że już nikt ich nie rozdzieli, a ich miłość jest tą najprawdziwszą na świecie. A ile z osób, które tutaj przylatywały na drugim końcu świata miało drugą tak samo naiwną istotę, która głupio wierzyła, że jest tą jedyną?
Oni byli wyjątkowi. Ten wyższy, ale na pewno młodszy (sam wygląd mi to powiedział) wyglądał na smutnego, przygnębionego mocno trzymał dłoń starszego, a w wolnej ręce trzymał bukiet pięknych, herbacianych róż. Starszy też wyglądał na zmartwionego, może nie aż tak jak jego towarzysz, ale jednak. On za to ciągnął za sobą dużą i za pewne ciężką walizkę. Patrzyłem na nich z lekkim uśmiechem, bo przypominały mi się moje stare czasy. Siedziałem dość blisko by usłyszeć ich rozmowę.
-Musze wziąć róże. Nie wpuszczą Cię z nimi na pokład.-powiedział starszy i troskliwym ruchem pogładził policzek swojego chłopca.
-Dobrze Hyung. Zabierz je.-Czerwonowłosy oddał mu bukiet patrząc jednak za nim smutno-Obiecaj, że je zasuszysz, a jak przyjadę to będę gdzieś schowane. I pokażesz mi je. Na znak, że nasza miłość nie zwiędła, a istnieje, choćby zasuszona-prychnąłem cicho na te słowa, ten mały wydawał się taki rozkoszny, wierzył w to, że ich miłość przetrwa wszystko, a może nawet wierzył w to, że był księżniczką, a ten starszy, czarnowłosy był jego rycerzem. Naiwny.
-Zasusze, obiecuje, a potem wyśle Ci ich zdjęcie. Jak wrócisz wręcze Ci je ponownie byś wiedział, że nasza miłość nadal istnieje tak jak one.-starszy uśmiechnął się lekko, a ja pokręciłem głową z pobłażaniem.
Czerwono włosy chłopak zerknął na zegarek i rzucił na swojego Hyunga zalewając łzami.
-Kocham Cię, kocham Cię. Nie zapomnij o mnie, przylece na  święta! Obiecuje! Tylko pamiętaj o mnie!-wyłkał dość głośno, a ich usta złączyły się w pocałunku, który nieco mnie rozczulił. Ale tylko nieco. Młodszy zajęty swoimi marzeniami o rychłym powrocie i spotkaniu z ukochanym nie zauważył, że ten oddając pocałunek zerknął w stronę zegara, który wisiał nad tablicą odlotów.
-Idź już mały. Nie chce byś się spóźnił. Będę Cię kochał i będę czekać.-Powiedział z wymuszoną czułością i cierpieniem czego nawet nie zauważył młodszy tak zajęty zalewaniem się nową falą rzewnych łez.
Rozstali się przy salwach szlochów, pociągnięć nosem i łkań. Pokręciłem głową ze śmiechem i już miałem wstać by pójść sobie po kawę gdy zauważyłem, że w stronę ukochanego odlatującego chłopaczka podąża z uśmiechem inny mężczyzna o złych, zmrużonych oczach.
-To dla Ciebie Kochanie.-usłyszałem głos mężczyzny, który właśnie wręczał innemu te same herbaciane róże, które przedtem odebrał młodszemu.
-Nie musiałeś. Wiesz, że nie lubie przedstawień.-mruknął tamten, ale zauważyłem, że uśmiechnął się lekko widząc kwiaty.
-Wiem, dlatego ja lubie je za nas obu-zaśmiał się i wpił w jego usta jakby byli w jakimś love hotelu, a nie na środku lotniska wśród tysięcy ludzi.
Zmrużone oczy niższego wyglądały teraz jak dwie szparki. Chwycił za rękę swojego towarzysza i wyszli razem z lotniska przy salwach moje śmiechu.
Miłość jest zimna, chamska, kłamać potrafił idealnie (najczęściej). Ale gdyby nie ona, ja niemiałbym tak cudownej rozrywki.
A więc ja, Luhan, idę teraz po kawę i mam nadzieje, że w najbliższym czasie nie trafi mnie krzywa, zimna strzała Amora



Mała podpowiedź: ZeloxYonggukxHimchan ^^
~Ukecian

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz