Paring: Jonghyun x Key (SHINee)
Z
Pamiętnika Key
23.12.2012 rok
godzina: 02:45
Hej, to ja, Key. Znowu. Tak samo jak
"znowu" Jego nie ma w domu. Pewnie znowu poszedł pić. Wódka, panienki
i zabawa teraz są dla Niego najważniejsze. Nie wiem co się z Nim stało. Gdzie
stary, dobry Jonghyun? Leże w łóżku i znowu nie mogę zasnąć. Minho leży pod
spodem i cicho pochrapuje. Takiemu to dobrze, niczym nie musi się przejmować.
Chce żeby Jonghyun już wrócił. Pijany, czy nie- nie musiałbym się tak martwić.
A tak. . . jutro wigilia. Mieliśmy ją spędzić
wszyscy, w 5 jak co roku. Miał być śmiech, życzenia, zabawa i wspólnie spędzony
czas. Co będzie? Leczenie Jonghyuna z kaca, pilnowanie go by nie poszedł się
znowu upić i uspokajanie Taemina by nie płakał, że z jego Hyungiem wszystko
jest w porządku. Ale nic nie było w porządku. Nikt nie wiedział co stało się z
Jonghyunem, dlaczego tak nagle muzyka zaczeła go kompletnie nie ochodzić, gdzie
kiedyś była całym jego życiem? Czy coś zmieniło się w jego domu, czy coś stało
się z jego rodzinom, czy chłopcy i ja zrobiliśmy coś co zraniło go tak, że nie
wie teraz co ze sobą zrobić?
24.12.2012 rok
godzina: 19:35
Było trochę lepiej. Hyung zrozumiał, że musimy
dzisiaj być jak rodzina, że to szczególny czas, że mimo wszystko powinien jakoś
się zachować. I zrobił to. Nie pił, przynajmniej sie starał jeśli nie policzyć
mu tego likieru, który wypił kiedy Onew był zajęty rozpakowywaniem swojego
prezentu potajemnie, a ja i chłopaki krzątaliśmy się po kuchni. Taemin znowu
się uśmiechał, nawet przytulił Jonghyuna czego nie robił od dawna tłumacząc
się, że Hyung jest spocony, że jest zmęczony, że chce przytulić Onew. Byłem
jedynym, który znał prawdę. Wiele razy słyszałem jak Taemin płacze w jego i
Jonghyuna pokoju. Musiałem wtedy przychodzić, ocierać jego łzy i przytulać do
siebie, bo czarnowłosy spał jak zabity i nawet słonie by go nie obudziły.
Taemin nie chciał przytulać Hyunga na dobranoc, na dzień dobry i w każdej innej
sytuacji, bo zioneło od niego alkoholem co skutecznie odstraszało Maknae.
Zdawałem sobie jasną sprawę z tego, że z Hyungiem
trzeba było coś zrobić, ale ani ja ani żaden z członków zespołu nie mógł nic
zrobić. Kiedyś. . . ehh. . . tak, kiedyś. . . chciałem mu powiedzieć, chciałem.
. . nawet bardzo. . . mogło być cudownie, alebo w sumie moje życie mogłoby stać
się koszmarem. W sumie nic by się nie zmieniło, bo teraz też nim się stało.
Musze kończyć. . . Onew Hyung woła, że musze w
końcu rozpakować swój prezent i złóżyć swoje życzenia.
Nie chce. . . pierwszy raz w życiu nie chce
prezentu od przyjaciół, a tym bardziej składać im życzeń.
25.12.2012 rok
godzina: 15:50
Minho przyłapał Jonhyuna jak próbował wymknąc się
z domu. . . znowu. To już chyba 50 raz kiedy to robi. Onew Hyung zebrał się
cały w sobie i próbował z nim pogadać, ale nic do niego nie dociera. Dlaczego
tak musi być? Kiedy zaczął się awanturować Taemin zatrzasnął się w pokoju i
nikogo nie chciał wpuścić. Hyung nawet nie zdawał sobie sprawy co robił z
naszym życiem. Jak bardzo niszczył zespół i to co do tej pory stworzyliśmy.
Patrzyłem na to wszystko z boku i nie wiedziałem co robić, jak miałem pomóc
sobie i moim przyjaciołom, każdy liczył na mnie, w końcu to ja znałem Jonghyuna
najlepiej, w końcu to ja miałem z nim najlepszy kontakt i najbardziej ufał
właśnie mi. Chciałem z nim porozmawiać, wytłumaczyć, ale tak by zrozumiał.
Może to właśnie trzeba było zrobić? Powiedzieć,
doradzić, pomóc mu znaleźć wygodną drogę, może wtedy przestałby pić, może
wszystko wróciłoby do normy, może znowu bylibyśmy jak kochająca się rodzina.
Jutro z nim porozmawiam. Tak tym razem na pewno,
zbiorę się w sobie i kiedy Taemin będzie na ćwiczeniach pójdę do niego i
porozmawiam z nim szczerze i w cztery oczy.
26.12.2013 rok
Godzina: 03:30
Wyszło na to, że nie tylko Taemin płakał tego
dnia, że nie tylko jego tego dnia zranił Hyung.
Zaczynając od początku. Taemin chciał wejść do
pokoju po swoje rzeczy, chciał iść pobiegać co było normalne w jego przypadku,
ale Hyung oczywiście był zalany w trzy trupy i najpierw nie chciał go wpuszczać
do pokoju mówiąc, że jest wyrodną dziwką i, że on takiej wcale, a wcale nie
potrzebuje. Dobrze, że Onew Hyung miał klucz do ich pokoju i otworzył dla
Taemina drzwi. Chłopiec tylko porwał rzeczy i wybiegł z domu. Było pewne, że
gdzieś się zaszył, albo poszedł do Heechul hyunga się wypłakać. Wkurzyłem się.
Byłem Ummą zespołu, to do czegoś zobowiązywało. Musiałem mu nagadać, albo ja
albo nikt. Rozmawiałem z nim. Długo. To znaczy raczej ja mówiłem, on klną, ja
krzyczałem, on mnie wyzywał. Powiedział, że chciałby mnie wyruchać. Kiedyś
chciałbym tego, teraz, chciałem by stulił pysk i zniknął i już nikogo nie
ranił. Kochałem Hyunga, tak potrafie to przyznać. Ale nie tak jak chłopaków.
Kochałem go naprawdę chciałem z nim być, być z nim szczęśliwy, albo taić to w
sobie by Hyung mógł szczęśliwie żyć, ale Jonghyun sam niszczył sobie życie.
Wykrzyczałem mu w twarz, że nie ma tak prawa mówić, tak jak nie ma prawa mówić
do Taemina, że jest dziwką, bo to nie prawda. Lecz Hyung oczywiście wiedział
lepiej i zanim się spostrzegłem uderzył mnie, a później pocałował. Bolało. Tak
cholernie bolało. Miałem ochotę go odepchnąć i też go uderzyć, ale nie
potrafiłem tego zrobić. Przywarłem na długo do jego warg zapominając na chwile
jakim jest dupkiem i jak rani wszystkie osoby po kolei które się o niego
martwiły. Zapomniałem nawet o tym jaki był cudowny zanim się zmienił, zanim
stał się chamem i głupkiem, jaki był kochany, słodki i czuły, jaki nie dawał
żadnego z nas skrzywdzić, bo wydawało się mu że powinien nas bronić przed
wszystkimi i wszystkim. Kiedy w końcu zebrałem się na odwagę i odepchnąłem go
od siebie ten tylko zatoczył się, a ja wybiegłem ze łzami z pokoju. Usłyszałem
za sobą już tylko głośne: „Key jesteś totalną świnią” i jego głupi śmiech.
29.12.2013 rok
Godzina: 15:16
Hyung zniknął. Nie ma go. Szukamy go już drugi
dzień. Wyszedł przedwczoraj rano i jeszcze nie wrócił. Szukaliśmy go cały
dzień. Wszyscy. Kiedy rano, przedwczoraj wyszedł był całkowicie trzeźwy co było
dziwne. Znowu powiedział mi, że jestem taki śliczny i „lśniący” kiedy się
uśmiecham. Jak dobrze, że nie wiedział co zrobił przedwczoraj. Wyszedł i nikt
nie podejrzewał go o to, że ucieknie, bo mówił, że idzie do menadżera. Ale
kiedy koło dziewiątej rano następnego dnia nie było go w domu, a Onew hyung
dowiedział się od menadżera, że Jonghyuna wcale tam nie było wszyscy
przeraziliśmy się nie na żarty. Szukaliśmy go cały dzień. Onew podzielił nas na
grupki. Obaj dongsaengowie szukali na obrzeżasz, a my z Hyungiem w środku
Seulu. Nigdzie go nie było, kiedy wróciliśmy pod wieczór Hyung kazał nam coś
zjeść i kłaść się do łóżek, bo jeśli Jonghyun nie wróci to pójdziemy go od rana
szukać. Nie mogłem na to pozwolić. Zjadłem coś, a raczej wmusiłem w siebie i
poszedłem do pokoju udawać, że śpie, kiedy byłem pewny, że reszta jednak usneła
wymknąłem się z domu i chodziłem po różnych klubach, zaułkach, modląc się, by w
żadnym z nich nie leżał pobity, nie daj Boże nieżywy Hyung. Prawie pobili mnie
jacyś pijani faceci, ale udało mi się uciec. Hyunga nigdzie jednak nie było.
Przepadł jak kamień w wodę. Koło 4 rano postanowiłem wrócić do domu tak by nie
zbudzić chłopaków. Jednak kiedy podeszłem pod dom okazało się, że w kuchni pali
się światło. Drzwi od domu były otwarte. Nie, jednak nie wierzyłem w to, że
Jonhyun wrócił. Okazało się, że to Onew Hyung czekał na na mnie w kuchni.
Powiedział, że nie powinienem szlajać się w nocy tylko dlatego, że mój
przyjaciel z niknął, bo wtedy i mi mogłaby stać się krzywda.
Teraz on i dwóch dongsaengów chodzą po mieście i
szukają Jonghyuna, a ja zostałem zamknięty w domu, bo tylko plącze się pod
nogami z niewyspania i tylko bym im przeszkodził zamiast pomóc.
30.12.2012 rok
Godzina: 03:30
Hyung. . . Jonghyun Hyung. . . on. . . nie żyje.
. . Chłopaki go znaleźli, przyprowadzili do domu. Okazało się, że po pijaku
znalazł w lesie domek i stwierdził że jest Kopciuszkiem, który w nim zamieszka.
Jakiż on zabawny. . . Hyung, co Ty zrobiłeś?! Po prostu kiedy przyszli
stwierdził, że chce się umyć, a nikt za niego, ani z nim tego nie zrobi. No
więc daliśmy mu to pięć minut na prysznic, dłużej nigdy go nie brał. Kiedy nie
schodził do nas coś mnie zaniepokoiło. Poszedłem na górę z Minho i zapukałem
grzecznie. Nic. Głucha Cisza. Dobijaliśmy się długo dopóki Minho dongsaeng nie
stwierdził, że trzeba wywarzyć drzwi. Kiedy wreszcie dostaliśmy się do środka
okazało się, że. . . Jonghyun Hyung się powiesił. Próbowaliśmy go ratować.
Taemin zemdlał więc Minho zabrał go do pokoju. Jjong jednak nie żył. Dlaczego
to się stało>! Dlaczego?! Z jego kieszeni wystawała jakaś karta. Na niej
napisane było „do Key”. Wybiegłem z domu, nie mogłem tego tam przeczytać. Tam
gdzie umarła miłość mojego życia. W chatce, w której Jonghyun spędził ostatni
dzień dopiero otwarłem list. Od razu kiedy zobaczyłem pochyłe, trochę
niewyraźne pismo Hyunga po moich policzkach stoczyły się słone łzy.
„Drogi Key.
Jestem trzeźwy. Hura. Wreszcie. Pewnie byś się
ucieszył. . . gdybym powiedział Ci to w twarz. Widziałeś mnie ostatnio
trzeźwym. Uśmiechałeś się. Naprawdę. Byłem taki szczęśliwy, a co, sam przecież
to zniszczyłem więc dlaczego mam żal do Ciebie nie do siebie? A no tak,
przecież wszyscy są winni tylko nie ja. Wtedy właśnie pisałem. . . pisze ten
list. Wtedy właśnie. . . Key przepraszam. . . znalazłem Twój pamiętnik. Wiem!
To twoja własność! Nie powinienem go nawet tknąć, ale pokusa była wielka.
Silna, silniejsza ode mnie, więc wziąłem go. Czytałem kartka po kartce, słowo
po słowie. Raz czułem się szczęśliwy, a raz jak śmieć.
Byłem szczęśliwy, bo. . . odwzajemnisz moje
uczucie mimo wszystko, mimo, że nie wiesz, że także Cię kocham, że kocham Cię
tak mocno, że zapijam się żeby zapomnieć o Twoim istnieniu.
A potem. . . byłem śmieciem. Czytałem, jak bardzo
Cię ranie kiedy nie jestem świadomy swoich czynów, jak sprawiałem, że
cierpiałeś i płakałeś. Jak obrażałem, nie tylko Ciebie, ale i reszte moich
przyjaciół. Gdzie w tym czasie był prawdziwy ja. . . gdzie był, kto go zabrał,
chyba ten ja, który myślał, że picie załatwi wszystko. Chciałbym zmienić,
naprawić wszystko, wszystko, dosłownie. Chciałbym zacząć życie od początku z
Tobą i naszymi przyjaciółmi, chciałbym by było inaczej, dlaczego wiem, że nie
mogę tego zmienić? Dlaczego czuje, że już tyle rzeczy zniszczyłem, że żadnej
już i tak nie naprawie? Ale jednak nie chce trzeźwieć, nie chce patrzeć na was
po tym wszystkim co zrobiłem.
Dlatego postanowiłem tozrobić Key, zrobić i nie
żałować. Przecież wiem, że wtedy będę mógł się Tobą zatroszczyć lepiej. Wtedy
już nie będę miał wyrzutów sumienia, że Cię smuce, bo nie będę miał jak.
Zobaczysz, wszystko będzie lepsze, lepiej będziesz żył, będziesz szczęśliwy, a
ja. . . ja wreszcie dam wam spokój, nie będziecie się martwić.
Przepraszam Key. Przepraszam Kibum. Za wszystko.
Nie wybaczaj mi. Ale nadal mnie kochaj. Nie do końca, tylko znajdź sobie kogoś,
byś był szczęśliwy. Ale kochaj mnie na razie tak jak pisałeś, że mnie kochasz.
Żegnaj”
Kiedy skończyłem czytać już nic nie widziałem,
nie wiedziałem, ani nie słyszałem. Spojrzałem tylko pod stare, zniszczone łóżko
i znalazłem do połowy wypróżnioną butelkę alkoholu.