„Ponad dachami jest tak zimno i ciemno
Nie widać płynących łez
Rozbrzmiewa tylko cichy szloch
Nie skacz,
Światła nie złapią Cię”
Stał na krawędzi wieżowca. Jego
ciemne, splątane włosy unosiły się chaotycznie wokół głowy. Dłońmi pocierał ramiona, cienki t-shirt nie
chronił go przed zimnem nocy. Z jego oczu nie płynęły już łzy, były one puste,
matowe. Był bezsilny, stracił już nadzieję. Nie widział swojej przyszłości.
Jedynymi światkami jego
cierpienia były światła w dole. Błyszczące neonami miasto nie spodziewało się niczego.
Ostatni ludzie krążyli po ulicach, śmiejąc się i bawiąc. Nikt nie widział chłopaka,
samotnie stojącego na najwyższym budynku miasta. Nikt nie chciał go widzieć.
Jedyna łza spłynęła po jego
policzku. Kryształowa kropla spadała w dół, w noc. Chłopak pochylił głowę, a
przez jego twarz przemknął wyraz bezgranicznego szaleństwa, zrodzonego z bólu. Dlaczego… Dlaczego?! Powiedz dlaczego…! Co ja
ci kurwa zrobiłem?! Dlaczego mnie zdradziłeś…? Dlaczego mnie zostawiłeś…?
Nienawidzisz mnie, czy jesteś pieprzonym sadystą…?! Dlaczego mnie zabiłeś?
Dlaczego pozbawiłeś mnie duszy? Dlaczego
połamałeś moje serce?
Zrobił jeden mały krok. Później
kolejny, i kolejny. Nagle zawiał wiatr i nastała cisza. Spadając, zamknął po
raz ostatni oczy. To ty mnie zabiłeś.
Żegnaj ukochany…
Kanon Andou <3
~*~
Dosyć stary tekst, z którym wiąże się wiele wspomnień.
Proszę o komentarze ;p
Proszę o komentarze ;p
*-* <3 Super *o* na początku trochę zniechęciło mnie to, że tekst jest baaardzo krótki, ale po przeczytaniu mogę spokojnie stwierdzić, że właśnie na tym polega jego 'magia' ^^
OdpowiedzUsuńps. zapraszam do siebie :))
http://k-popowe-yaoi.blogspot.com/